Autor: Troskliwi Rodzice

  • 5 sposobów na trudności z koncentracją i brak motywacji u dziecka.

    5 sposobów na trudności z koncentracją i brak motywacji u dziecka.

    „Nie mogę się skupić”, „Nie chce mi się”, „Zrobię później” – takie słowa rodzice słyszą od dzieci i nastolatków bardzo często. Z perspektywy dorosłego łatwo wtedy pomyśleć:
    „Po prostu mu się nie chce”. Warto jednak na chwilę zatrzymać się przy tym, co naprawdę może kryć się za takim zachowaniem.
    Trudności z koncentracją i nauką nie zawsze wynikają z braku chęci. Dziecko może być zmęczone, mieć za dużo bodźców, nie wiedzieć, od czego zacząć, albo mieć poczucie,
    że zadanie jest dla niego zbyt trudne. Czasami potrzebuje przede wszystkim pomocy
    w zorganizowaniu pracy i nauczenia się sposobów, które ułatwią mu skupienie.

    Jako psycholog proponuję zacząć od kilku prostych rzeczy.

    1. Wprowadź stały rytm po szkole
      Po kilku godzinach spędzonych w szkole dziecko potrzebuje chwili odpoczynku. Dobrze jednak, żeby popołudnie miało pewien stały rytm. Może wyglądać to bardzo prosto: powrót ze szkoły, odpoczynek, sprawdzenie obowiązków, nauka
      i przygotowanie plecaka na następny dzień.
      Warto, aby przed rozpoczęciem nauki dziecko miało chwilę bez telefonu, gier czy innych ekranów. Nie chodzi o całkowity zakaz, ale o moment, w którym może spokojnie przejść z odpoczynku do kolejnego zadania. Z czasem taka powtarzalność może sprawić, że dziecko nie będzie za każdym razem musiało zastanawiać się, co powinno zrobić.
    2. Pomóż mu uporządkować miejsce pracy
      Jeżeli dziecko ma trudności z koncentracją, nie dokładajmy mu niepotrzebnych bodźców. Na biurku naprawdę nie potrzeba wiele. Wystarczy zeszyt, podręcznik, potrzebne przybory i szklanka wody. Telefon można odłożyć poza zasięg ręki,
      a powiadomienia wyciszyć.
      Można zapytać:
      „Co możemy teraz odłożyć, żeby łatwiej było Ci się skupić?”
      To nie musi oznaczać, że rodzic codziennie sprząta za dziecko. Chodzi raczej
      o nauczenie go, że przygotowanie miejsca pracy jest częścią przygotowania się
      do nauki.
    3. Naucz dziecko, że skupienie ma swoje granice
      Nie każde dziecko potrafi przez godzinę siedzieć nad książką i efektywnie pracować. Szczególnie młodszym dzieciom łatwiej skupić się na krótszym odcinku czasu. Spróbujcie podzielić naukę na mniejsze części. Można ustawić minutnik na 15-20 minut i umówić się, że przez ten czas dziecko zajmuje się tylko jednym zadaniem.
      Po tym czasie przychodzi krótka przerwa. Drobne przyjemności pomiędzy okresami nauki mogą być pomocne: kilka minut ruchu, coś do picia, krótka rozmowa czy chwila odpoczynku. Ważne, żeby przerwa rzeczywiście pozwalała odpocząć,
      a nie zamieniała się w pół godziny przy telefonie.
    4. Naucz dziecko planowania
      Dzieci często nie mają jeszcze dobrze rozwiniętej umiejętności planowania.
      Wiedzą, że mają sprawdzian w piątek, ale niekoniecznie potrafią ocenić, kiedy najlepiej rozpocząć przygotowania. Pomocny może być papierowy, tygodniowy terminarz, a dla starszych kalendarz w telefonie. Wpisywanie sprawdzianów, terminów oddawania prac, projektów czy innych obowiązków pozwala zobaczyć,
      co czeka dziecko w najbliższych dniach. Zamiast kolejny raz przypominać:
      „Pamiętaj, że w piątek masz sprawdzian”,
      możemy zapytać:
      „Sprawdźmy, co masz w tym tygodniu. Kiedy najlepiej zacząć przygotowania?”
      To mała zmiana, ale ważna z punktu widzenia samodzielności. Chcemy przecież, żeby z czasem dziecko samo potrafiło organizować swoją pracę.
    5. Doceniaj starania, nie tylko wynik
      Dziecko potrzebuje wiedzieć, że widzimy jego wysiłek, a nie tylko ocenę w dzienniku. Jeżeli coś mu nie wyszło, zamiast wypominać błąd, spróbujmy wspólnie zastanowić się, czego można się z niego nauczyć.
      „Co następnym razem mogłoby Ci pomóc?”
      Jeżeli dziecko mimo trudności próbowało, warto to zauważyć:
      „Widzę, że było Ci trudno, ale nie zrezygnowałeś i próbowałeś.”
      Taki komunikat buduje przekonanie, że wysiłek ma znaczenie, a błąd nie przekreśla możliwości osiągnięcia celu.

      A co z motywacją?
      Z motywacją często jest podobnie jak z koncentracją. Zanim powiemy dziecku: „Musisz się bardziej postarać”, warto sprawdzić, dlaczego tak trudno mu się za coś zabrać.
      Możemy zapytać:
      „Co sprawia, że nie masz ochoty tego zrobić?”
      Czasami odpowiedź będzie bardzo konkretna: „Nie rozumiem tego”, „Nie wiem, od czego zacząć”, „Tego jest za dużo”. I wtedy wiemy już, nad czym trzeba pracować. Jeżeli zadanie wydaje się dziecku ogromne, pomóżmy mu zrobić pierwszy krok:
      „Nie musimy teraz zrobić wszystkiego. Zacznijmy od dwóch zadań.”
      Warto też dawać dziecku możliwość wyboru:
      „Wolisz najpierw zrobić matematykę czy język polski?”
      Nie chodzi o to, żeby dziecko zawsze miało ochotę się uczyć. Motywacja nie pojawia się przecież na zawołanie. Ważniejsze jest, aby nauczyło się zaczynać mimo niechęci, dzielić większe zadania na mniejsze i prosić o pomoc, kiedy czegoś nie rozumie.

      I jeszcze jedna ważna rzecz: jeśli trudności z koncentracją i nauką są długotrwałe, pojawiają się w różnych sytuacjach i wyraźnie utrudniają dziecku funkcjonowanie, nie warto sprowadzać ich wyłącznie do „braku motywacji”. Czasami potrzebne jest bliższe przyjrzenie się temu, co stoi za tymi trudnościami.
      Jako rodzice nie musicie mieć gotowego rozwiązania na każdy problem. Czasami najważniejsze jest pokazanie dziecku:
      „Widzę, że jest Ci trudno. Nie będę robić tego za Ciebie, ale pomogę Ci znaleźć sposób, żebyś mógł sobie z tym poradzić.”
      To właśnie z takiego podejścia – wymagającego, ale jednocześnie wspierającego – dziecko stopniowo uczy się samodzielności.

    Jeśli chcesz podzielić się swoim doświadczeniem lub zastanawiasz się, jak wesprzeć swoje dziecko, zapraszam do kontaktu.

    Magdalena Trzmielewska (kliknij po więcej)

    Poradnia Troskliwi Rodzice - Trzmielewska Magdalena
  • Wakacje oczami dziecka – kilka rzeczy, które naprawdę mają znaczenie.

    Nie chodzi o to, żeby były idealne. Dzieci po latach rzadko pamiętają najdroższy hotel czy największy park rozrywki. Pamiętają za to, jak się czuły.

    Pozwólmy im się nudzić.
    To właśnie z nudy rodzą się najlepsze pomysły, kreatywność i samodzielność. Nie musimy organizować każdej minuty. Czasem wystarczy koc w ogrodzie, patyki w lesie, kreda na chodniku czy zwykłe budowanie bazy z poduszek. Dzieci nie potrzebują ciągłej stymulacji – potrzebują przestrzeni, żeby same odkrywały świat.

    Dajmy im swój czas, nie tylko atrakcje.
    Wspólna gra w karty, rozmowa przed snem, skakanie do jeziora, pieczenie naleśników, lody po spacerze, jazda na rowerze czy wieczorne oglądanie gwiazd – właśnie takie chwile budują najpiękniejsze wspomnienia. Dla dziecka najcenniejsze jest poczucie, że rodzic naprawdę jest obok.

    Nie bójmy się natury.
    Las, jezioro, góry, plaża czy nawet pobliski park pomagają dzieciom zwolnić i odpocząć od nadmiaru bodźców. Bieganie boso po trawie, zbieranie kamieni, obserwowanie owadów czy budowanie tamy na strumyku rozwija ciekawość świata i daje coś, czego nie zastąpi żaden ekran.

    Odłóżmy telefon.
    Dla dziecka największym komunikatem „jesteś ważny” jest to, że patrzymy na nie, słuchamy i jesteśmy naprawdę obecni. Nawet kilkanaście minut pełnej uwagi ma większą wartość niż kilka godzin spędzonych razem, ale każdy z nosem w telefonie.

    Budujmy wspomnienia, a nie perfekcyjne wakacje.
    Nie wszystko musi wyjść zgodnie z planem. Czasem spadnie deszcz, czasem dzieci będą marudzić, a czasem obiad będzie zjedzony na ławce w parku. I to jest w porządku. Dzieci nie potrzebują idealnych wakacji – potrzebują bliskości, poczucia bezpieczeństwa i rodziców, z którymi mogą się śmiać, rozmawiać i po prostu być.

    Bo za kilka, kilkanaście lat dziecko prawdopodobnie nie będzie pamiętało, ile kosztował wyjazd. Będzie pamiętało, że czuło się kochane, ważne i że miało z kim tworzyć piękne wspomnienia.

    Jeśli chcesz przyjrzeć się swojej relacji z dzieckiem, lepiej zrozumieć jego zachowanie lub potrzebujesz wsparcia w rodzicielskich wyzwaniach – poniżej podaje link do obszarów,
    w których się specjalizuję.

    Sonia Kanclerz (kliknij po więcej)

    Poradnia Troskliwi Rodzice - Kanclerz Sonia
  • 4 style wychowania. Jaki sposób bycia z dzieckiem wspiera jego rozwój?

    4 style wychowania. Jaki sposób bycia z dzieckiem wspiera jego rozwój?

    Każdy rodzic chce dla swojego dziecka jak najlepiej. Chcemy, aby nasze dzieci były szczęśliwe, samodzielne, pewne siebie i potrafiły radzić sobie w świecie. Czasami jednak w codziennym pośpiechu, zmęczeniu i natłoku obowiązków trudno znaleźć równowagę między dawaniem dziecku miłości a stawianiem mu granic.

    To, w jaki sposób reagujemy na potrzeby dziecka, jak ustalamy zasady i jak pokazujemy swoje oczekiwania, tworzy określony styl wychowania. Psychologia wyróżnia cztery główne style wychowawcze. Każdy z nas może czasem odnaleźć w sobie elementy różnych stylów – ważne jest jednak, aby świadomie budować taki sposób relacji, który najlepiej wspiera rozwój dziecka.

    Styl autorytatywny – miłość i granice w równowadze

    To styl, który najczęściej uznaje się za najbardziej wspierający rozwój dziecka. Rodzic autorytatywny jest blisko dziecka, okazuje mu ciepło, zainteresowanie i akceptację, ale jednocześnie stawia jasne granice i oczekiwania.
    Dziecko wie, że jest ważne i kochane, ale również uczy się, że w życiu istnieją zasady, obowiązki i konsekwencje. Rodzic nie wymaga posłuszeństwa „bo tak”, lecz tłumaczy, rozmawia i pomaga dziecku zrozumieć sens ustalonych reguł.

    Przykład:

    „Wiem, że chciałbyś jeszcze grać, ale czas na odpoczynek. Ustalamy, że ekran wyłączamy o tej godzinie. Możesz być zły, rozumiem to, ale ta zasada jest ważna.”

    Dzieci wychowywane w tym stylu często rozwijają większą samodzielność, poczucie własnej wartości i umiejętność radzenia sobie z emocjami. Wiedzą, że ich uczucia są ważne, ale jednocześnie uczą się odpowiedzialności.

    Styl autorytarny – dużo wymagań, mało bliskości

    W tym stylu rodzic często koncentruje się na posłuszeństwie, kontroli i wykonywaniu poleceń. Zasady są ważne, ale brakuje przestrzeni na rozmowę, emocje i potrzeby dziecka.
    Dziecko może słyszeć często: „Masz zrobić, bo ja tak mówię”, „Nie dyskutuj”, „Nie przesadzaj”. Rodzic chce dobrze – często kieruje nim troska lub przekonanie, że surowość
    przygotuje dziecko do życia. Jednak nadmierna kontrola może sprawić, że dziecko zaczyna bardziej bać się błędu niż uczyć się na nim.

    W takim środowisku dzieci mogą mieć trudność z wyrażaniem emocji, podejmowaniem decyzji i budowaniem pewności siebie.
    Warto pamiętać: granice są potrzebne, ale dziecko potrzebuje także relacji, w której czuje się zauważone i ważne.

    Styl permisywny – dużo miłości, mało granic

    Rodzic permisywny bardzo kocha swoje dziecko i chce, aby było szczęśliwe. Często unika konfliktów, trudnych rozmów i odmawiania, ponieważ nie chce sprawić dziecku przykrości.

    Problem pojawia się wtedy, gdy dziecko nie doświadcza jasnych zasad i odpowiedzialności. Może mieć trudność z samokontrolą, radzeniem sobie z frustracją czy akceptowaniem ograniczeń.

    Dzieci potrzebują nie tylko akceptacji, ale także przewidywalności. Granice nie są brakiem miłości – są sposobem pokazania dziecku: „Jesteś dla mnie ważny, dlatego pomagam Ci uczyć się świata”.

    Styl zaniedbujący – brak wsparcia i zaangażowania

    W tym stylu rodzic jest mało obecny w życiu dziecka – zarówno emocjonalnie, jak i w codziennym wspieraniu jego potrzeb. Może wynikać to z wielu trudności: przeciążenia, problemów życiowych, stresu czy braku wsparcia.

    Dziecko potrzebuje dorosłego, który pomoże mu zrozumieć emocje, nauczy zasad i będzie bezpieczną bazą, do której może wrócić.

    Najważniejsza jest relacja

    Dobry rodzic nie jest rodzicem idealnym. Każdemu zdarza się krzyknąć, stracić cierpliwość albo zareagować inaczej, niż by chciał. Wychowanie to proces – zarówno dla dziecka, jak i dla rodzica.

    Najbardziej wspierającą drogą jest szukanie równowagi: dużo miłości, uważności i wsparcia – ale również jasne zasady, obowiązki i konsekwencja.

    Dziecko potrzebuje usłyszeć:

    „Kocham Cię zawsze, nawet gdy Twoje zachowanie mi się nie podoba.”
    „Twoje emocje są ważne, ale uczymy się, jak sobie z nimi radzić.”
    „Wierzę w Ciebie i pomagam Ci stawać się coraz bardziej samodzielnym.”

    To właśnie połączenie bliskości i granic daje dziecku najlepsze warunki do zdrowego rozwoju.

    Chcesz lepiej zrozumieć swoje dziecko?

    Wychowanie to jedna z najważniejszych, ale też najtrudniejszych ról w życiu. Czasami pojawiają się pytania, wątpliwości albo sytuacje, w których trudno znaleźć najlepszą drogę: jak stawiać granice, jak reagować na emocje dziecka, jak budować bliskość i jednocześnie wspierać jego samodzielność.

    W poradni PP Troskliwi Rodzice wspieramy rodziców w lepszym rozumieniu potrzeb dzieci oraz w budowaniu relacji opartej na szacunku, bezpieczeństwie i wzajemnym zaufaniu.
    Nie chodzi o bycie idealnym rodzicem. Chodzi o to, aby każdego dnia małymi krokami tworzyć więź, która daje dziecku poczucie:

    „Jestem kochany. Jestem ważny. Mogę próbować i uczyć się.”

    Jeśli chcesz przyjrzeć się swojej relacji z dzieckiem, lepiej zrozumieć jego zachowanie lub potrzebujesz wsparcia w rodzicielskich wyzwaniach – poniżej podaje link do obszarów,
    w których się specjalizuję.

    Dobrzyńska-Urbańska Katarzyna (kliknij po więcej)

    Poradnia Troskliwi Rodzice- Dobrzyńska-Urbańska Katarzyna
  • Granice, które dają bezpieczeństwo. Dlaczego dzieci i młodzież potrzebują mądrych ram?

    Granice, które dają bezpieczeństwo. Dlaczego dzieci i młodzież potrzebują mądrych ram?

    Wielu rodziców zastanawia się, jak znaleźć równowagę między troską o dziecko a dawaniem mu przestrzeni. Chcemy, aby nasze dzieci czuły się kochane, ważne i akceptowane, ale jednocześnie uczymy je zasad, odpowiedzialności i szacunku do innych. W tym miejscu pojawiają się granice – temat, który często budzi wiele emocji.

    Granice bywają kojarzone z zakazami, kontrolą albo ograniczaniem wolności. Tymczasem dla dziecka i nastolatka granice są przede wszystkim informacją, przewidywalnością i poczuciem bezpieczeństwa. Są jak barierki na moście – nie po to, by zatrzymać drogę, ale by pomóc bezpiecznie przejść dalej.

    Dzieci nie rodzą się z gotową mapą świata

    Małe dziecko dopiero uczy się rozumieć siebie, innych ludzi i zasady funkcjonowania w relacjach. Nie wie jeszcze, gdzie kończy się jego potrzeba, a zaczyna potrzeba drugiej osoby. Nie zawsze potrafi regulować emocje, odraczać przyjemność czy przewidywać konsekwencje swoich działań.

    Granice pomagają dziecku uporządkować ten skomplikowany świat:
    „Wiem, czego mogę się spodziewać.”
    „Wiem, że rodzic czuwa i reaguje.”
    „Wiem, że moje emocje są akceptowane, ale nie każde zachowanie jest możliwe.”

    To właśnie ta różnica jest niezwykle ważna: akceptujemy dziecko zawsze, ale nie wszystkie jego zachowania muszą być akceptowane.
    Można powiedzieć:
    „Widzę, że jesteś bardzo zły. Masz prawo tak się czuć.
    Nie pozwolę jednak, żebyś mnie uderzył.”

    To komunikat, który łączy bliskość z bezpieczeństwem.

    Granice nie niszczą relacji – pomagają ją budować

    Czasem rodzice obawiają się, że stawianie granic sprawi, że dziecko będzie czuło się mniej kochane albo odrzucone. Szczególnie trudne bywa to w relacji z nastolatkiem, który coraz mocniej zaznacza swoją niezależność.

    Warto pamiętać, że młody człowiek może protestować przeciwko granicom, ale jednocześnie ich potrzebować.

    Kiedy nastolatek, mówi:
    „Wszyscy inni mogą, tylko ja nie!”
    albo:
    „Ty mnie w ogóle nie rozumiesz!”
    nie oznacza to, że nie potrzebuje zasad.

    Często za tymi słowami kryje się:
    „Chcę być bardziej samodzielny.”,
    • „Chcę, żebyś zaufał moim możliwościom.”,
    „Chcę mieć wpływ.”
    Rolą rodzica nie jest wyeliminowanie wszystkich trudnych emocji dziecka. Rolą rodzica jest pomóc dziecku nauczyć się je przeżywać.

    Dobre granice nie wynikają ze strachu, ale z troski

    Granica oparta na lęku brzmi często:
    „Bo tak powiedziałam/powiedziałem”.,
    „Nie dyskutuj.”,
    „Masz robić, bo ja wiem lepiej.”

    Granica oparta na relacji może brzmieć:
    „Rozumiem, że chcesz jeszcze korzystać z telefonu. Jednocześnie ustaliliśmy, że wieczorem telefon odkładamy, bo sen jest ważny.”
    Różnica nie polega na tym, czy dziecko zawsze jest zadowolone. Dobra granica nie zawsze wywoła uśmiech. Czasem wywoła złość, rozczarowanie albo sprzeciw.
    Ale może jednocześnie przekazywać:
    „Jesteś dla mnie ważny.”,
    „Dbam o ciebie.”
    „Nie musisz sam wszystkiego kontrolować.”

    Granice wymagają od rodzica spokoju i konsekwencji

    Stawianie granic bywa trudne, ponieważ dziecko może reagować silnymi emocjami. Płacz, krzyk, obrażanie się czy wycofanie mogą sprawić, że rodzic zaczyna wątpić w swoją decyzję.
    W takich momentach warto pamiętać:
    Emocje dziecka nie są dowodem, że rodzic zrobił coś złego.
    Dziecko może być złe i jednocześnie czuć się kochane. Może być rozczarowane i jednocześnie bezpieczne.

    Pomocne mogą być proste zasady:
    • mów mniej, ale jasno,
    • unikaj długich wykładów w momencie silnych emocji,
    • nazywaj uczucia,
    • trzymaj się ustaleń,
    • pamiętaj, że relacja jest ważniejsza niż wygranie każdej dyskusji.

    Granice rosną razem z dzieckiem

    To, czego potrzebuje pięciolatek, będzie inne niż to, czego potrzebuje piętnastolatek.
    Małe dziecko potrzebuje bardziej zewnętrznej struktury:
    • „Teraz sprzątamy zabawki.”
    • „Nie biegamy po ulicy.”
    Nastolatek potrzebuje coraz więcej rozmowy i współdecydowania:
    • „Porozmawiajmy, jakie zasady dotyczące telefonu będą dla nas obojga dobre.”
    • „Jak możemy zadbać o twoją samodzielność i moje poczucie bezpieczeństwa?”
    Dojrzałe granice nie mają zatrzymać dziecka przy rodzicu. Mają przygotować je do samodzielnego życia.

    Granice, które uczą: dziecko nie musi być idealne, by czuć się kochane

    W wychowaniu łatwo skupić się na tym, co trzeba poprawić, czego nauczyć, co zmienić. Tymczasem dziecko najbardziej potrzebuje doświadczenia:
    • „Nawet kiedy popełniam błędy, nadal jestem ważny.”
    • „Nawet kiedy się ze mną nie zgadzasz, nadal mnie kochasz.”
    • „Moje emocje są mile widziane, a dorosły pomoże mi nauczyć się sobie z nimi radzić.”

    Granice nie są murem między rodzicem a dzieckiem. Dobrze postawione są raczej bezpieczną przestrzenią, w której dziecko może rosnąć, próbować, popełniać błędy i stopniowo odkrywać swoją niezależność.

    Bo troska nie polega na tym, żeby usuwać z drogi wszystkie przeszkody. Czasem troska oznacza pokazanie dziecku, gdzie są bezpieczne ramy, w których może rozwijać skrzydła.

    Jeśli masz podobne obserwacje i czujesz potrzebę omówienia pewnych zagadnień lub po prostu potrzebujesz wsparcia, poniżej podaje link do obszarów, w których się specjalizuję.

    Dobrzyńska-Urbańska Katarzyna (kliknij po więcej)

    Poradnia Troskliwi Rodzice- Dobrzyńska-Urbańska Katarzyna
  • Kiedy rodzicielstwo przytłacza 
– o zmęczeniu, emocjach i szukaniu wsparcia

    Kiedy rodzicielstwo przytłacza – o zmęczeniu, emocjach i szukaniu wsparcia

    Rodzicielstwo często przedstawiane jest jako piękny czas pełen bliskości, radości i wyjątkowych chwil. I rzeczywiście — przynosi wiele wzruszeń i poczucia miłości, którego trudno doświadczyć w innej relacji. Jednak obok tych pięknych momentów pojawiają się także zmęczenie, bezradność, frustracja, a czasem myśl: „Nie daję już rady”.

    Takie chwile zdarzają się wielu rodzicom. Opieka nad dzieckiem to ogromna odpowiedzialność, codzienne podejmowanie decyzji, troska o potrzeby drugiego człowieka i często odkładanie własnych potrzeb na dalszy plan. Nic dziwnego, że czasami pojawia się przeciążenie.

    Trudne emocje nie oznaczają, że jesteś złym rodzicem

    Rodzice często boją się przyznać, że bywają zmęczeni, zniecierpliwieni albo sfrustrowani. Wokół rodzicielstwa istnieje wiele oczekiwań — że powinno być zawsze pełne cierpliwości, spokoju i uśmiechu. Tymczasem każdy człowiek ma swoje granice.

    Złość, smutek czy poczucie bezsilności są emocjami, które informują nas, że coś jest dla nas ważne albo że potrzebujemy wsparcia. Sam fakt, że czasami jest trudno, nie mówi nic złego o tym, jakim jesteś rodzicem.

    Dziecko nie potrzebuje idealnego rodzica. Potrzebuje rodzica, który jest wystarczająco obecny, który potrafi zauważyć swoje emocje i — kiedy trzeba — naprawić trudną sytuację.

    Zmęczenie rodzica też zasługuje na uwagę

    Wielu rodziców nauczyło się, że najpierw trzeba zadbać o wszystkich innych. Potrzeby dziecka, dom, obowiązki, praca — a na końcu własne samopoczucie. Jednak długotrwałe ignorowanie siebie może prowadzić do wyczerpania.

    Troska o siebie nie jest oznaką egoizmu. Jest częścią troski o rodzinę.

    Czasem wsparciem może być chwila odpoczynku, rozmowa z bliską osobą, poproszenie o pomoc lub pozwolenie sobie na to, aby nie wszystko było wykonane perfekcyjnie.

    Nie musisz radzić sobie ze wszystkim samodzielnie

    Bycie rodzicem to nieustanna nauka. Każdy etap rozwoju dziecka przynosi nowe wyzwania i pytania. Czasami potrzebujemy spojrzenia z boku, rozmowy i bezpiecznej przestrzeni, w której można opowiedzieć o swoich trudnościach bez oceniania.

    Szukając pomocy, pokazujemy również dziecku ważną rzecz — że dbanie o emocje i relacje jest wartością.

    W Poradni Troskliwi Rodzice wierzymy, że wsparcie rodzica jest również wsparciem dla dziecka. Nie trzeba być perfekcyjnym. Wystarczy być uważnym, kochającym i gotowym szukać pomocy, kiedy jest ona potrzebna.

    Rodzicielstwo to droga, na której każdy czasem potrzebuje się zatrzymać i złapać oddech.

    Jeśli masz podobne obserwacje i czujesz potrzebę omówienia pewnych zagadnień lub po prostu potrzebujesz wsparcia, poniżej podaje link do obszarów, w których się specjalizuję.

    Dobrzyńska-Urbańska Katarzyna (kliknij po więcej)

    Poradnia Troskliwi Rodzice - Dobrzyńska-Urbańska Katarzyna
  • Twoje słowa są myślami Twojego dziecka

    Twoje słowa są myślami Twojego dziecka

    Rodzicielstwo to codzienne wyzwania, zmęczenie i mnóstwo obowiązków, ale także ogrom miłości i pięknych chwil. W jednej chwili stajesz się całym światem małego człowieka, za którego – o zgrozo! – jesteś odpowiedzialny przez 24 godziny na dobę.
    Pamiętaj jednak, że nie musisz być idealnym rodzicem. Wystarczy, że będziesz rodzicem wystarczająco dobrym, a przede wszystkim obecnym.

    Dzieci potrzebują w swoim otoczeniu dorosłych, którzy są przewidywalni i stabilni, ponieważ daje im to poczucie bezpieczeństwa – niezbędne do prawidłowego i harmonijnego rozwoju.

    Mama i tata są najważniejszymi osobami w życiu dziecka. Przez długi czas to właśnie ich zdanie, opinie i wartości mają dla niego największe znaczenie. Dlatego tak ważne jest, aby rodzice akceptowali i przyjmowali swoje dziecko takim, jakie jest.

    To dorosły odpowiada za budowanie relacji z dzieckiem oraz za jej jakość. Warto więc zadbać o to, aby była ona silna, trwała i oparta na szacunku oraz zaufaniu. To, co rodzic daje swojemu dziecku dziś, pozostanie z nim na zawsze i stanie się częścią jego wewnętrznego głosu. Może to być głos wspierający, kojący i pełen wyrozumiałości albo – przeciwnie – oceniający, surowy i krytyczny.

    Słowa kierowane przez rodziców do dziecka mają ogromne znaczenie. Niosą ze sobą nie tylko konkretną treść, lecz także emocje, które wpływają na budowanie relacji. Warto zastanowić się, czy nasze komunikaty wspierają, zachęcają do rozmowy i otwartości, czy też budują dystans oraz utrudniają wzajemne porozumienie.

    Należy także pamiętać o odpowiednim zaopiekowaniu emocji dziecka i towarzyszeniu mu zarówno w smutku, złości, jak i radości. Jego układ nerwowy nie jest jeszcze w pełni dojrzały, dlatego potrzebuje wsparcia dorosłego, aby odzyskać równowagę i wyciszyć się po trudnych doświadczeniach.

    Krzyk, tupanie czy trzaskanie drzwiami nie są przejawem złośliwości ani dowodem na brak wychowania. Najczęściej stanowią sygnał przeciążonego układu nerwowego, który potrzebuje zrozumienia, wsparcia i poczucia bezpieczeństwa.

    Każdy rodzic ma dobre intencje i kocha swoje dziecko najmocniej na świecie. Czasami jednak potrzebuje wsparcia, wskazówek i obecności innych dorosłych, którzy nie oceniają, lecz towarzyszą, wspierają i pomagają przejść przez trudniejsze momenty rodzicielstwa.

    Jeśli masz podobne obserwacje i czujesz potrzebę omówienia pewnych zagadnień lub po prostu potrzebujesz wsparcia, poniżej podaje link do obszarów, w których się specjalizuję.

    https://troskliwirodzice.pl/specjalisci/wroblewska-katarzyna/

    Poradnia Troskliwi Rodzice - Wróblewska Katarzyna